Rajdy konne

Rajd konny to przygoda. Nie wszystko da się zaplanować, ponieważ uczestnicy jako indywidualności współtworzą atmosferę i warunki rajdu, konie są żywymi stworzeniami, pogoda bywa zaskakująca, a czynniki zewnętrzne trudne do kontrolowania.   Rajd konny się tworzy w czasie jego trwania. Tworzą go uczestnicy, konie, ludzie spotkani po drodze, sytuacje nieoczekiwane, pogoda, relacje międzyludzkie.

Podczas czasu spędzonego w siodle musimy zaufać hucułowi, który porusza się po trudnym terenie z niezwykłą zręcznością. W ciągu godzin na nim spędzonych nabieramy coraz większej pewności w jeździe konnej. Bliski kontakt z koniem i piękną, jeszcze dziką przyrodą Bieszczad i Beskidu Niskiego sprzyja zawiązywaniu się przyjaźni, czasem trwałych.

A teraz konkrety: Mimo, że każdy rajd konny jest przygodą, pewne elementy w nich są stałe. Rano jemy śniadanie, potem przygotowujemy siebie i konie do jazdy, by w końcu wyruszyć. Spędzamy dziennie ok. od 4 do 8 godzin w siodle. W tym czasie robimy 1-2 popasy (i dla ludzi i dla koni), czasem robimy przerwę w jeździe, aby pokąpać się w rzece lub w jeziorze. Przyjeżdżając na miejsce noclegu jemy obiadokolację. Zawsze w miejscu noclegu jest możliwość zamówienia posiłków (obiadów, śniadań) lub są już one wcześniej przez nas zamówione (np. w agroturystykach) – zawsze gdzie nocujemy możliwość wyżywienia jest zagwarantowana. Ponadto jeśli na trasie spotykamy sklep, gdy jest taka potrzeba, to zatrzymujemy się przy nim. Nocujemy w schroniskach, agroturystykach i w innych bazach noclegowych, gdzie jest WC, prysznic i zazwyczaj ciepła woda. Jeśli w interesującej okolicy nie ma baz noclegowych, to śpimy w namiotach, wtedy kąpiemy się w rzece lub jeziorze.

Podczas rajdu mamy częste ogniska, nad Jeziorem Solińskim pływamy z końmi (lub bez).

Jeździmy w siodłach – kulbakach rajdowych, a to, co nam potrzebne w czasie rajdu wozimy w sakwach przytroczonych do siodła.